
21 реакція у Facebook
Wczoraj Słowem dzielił się z nami Mariusz Merkis, mówiąc o historii Mefiboszeta z 2 Sm 9.
Mefiboszet był wnukiem Saula i człowiekiem, który miał wszelkie powody, żeby bać się nowego króla. Był również człowiekiem złamanym – jako dziecko w wyniku upadku stracił sprawność nóg. Ukrywał się w Lo-Dabar, miejscu pustki i oddalenia.
Kiedy Dawid dowiedział się o jego istnieniu, nie zaczął szukać sposobu, żeby go zniszczyć. Powiedział: „Nie bój się” i zaprosił go do swojego stołu.
Mefiboszet nie otrzymał tego dlatego, że na to zasłużył. Otrzymał to ze względu na przymierze, które Dawid zawarł wcześniej z jego ojcem, Jonatanem. Dawid pamiętał swoje słowo i dotrzymał go wobec syna Jonatana. Mefiboszet korzystał z łaski, której sam nie wypracował.
I właśnie tutaj ta historia dotyka Ewangelii.
My również nie przychodzimy do Boga dlatego, że jesteśmy wystarczająco dobrzy. Bóg nie opiera swojej wierności na naszej doskonałości. On zawarł wieczne przymierze i pozostaje mu wierny, bo nie może zaprzeć się samego siebie. Jego obietnice nie zależą od tego, jak dobrze w danym momencie sobie radzimy.
Mefiboszet nadal miał niesprawne nogi. Jego historia się nie wymazała. Zmieniło się jednak jego miejsce — z Lo-Dabar trafił do królewskiego stołu.
I może to jest jedna z najważniejszych rzeczy, które możemy z tej historii zabrać: łaska nie oznacza, że nagle przestajesz być człowiekiem ze słabościami. Oznacza, że twoje słabości nie mają już ostatniego słowa o tym, kim jesteś.
Nie siedzisz przy stole dlatego, że zasłużyłeś.
Siedzisz tam dlatego, że Król jest wierny swojemu przymierzu.
#BógJestWierny #przymierze #berit #łaska #hesed